Natalia Włoch-Kliś

radca prawny

Jestem prawnikiem przy Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Katowicach. W codziennej pracy radcy prawnego mam okazję rozwiązywać problemy prawne przedsiębiorców i osób fizycznych z pogranicza prawa autorskiego, zwalczania nieuczciwej konkurencji - związane z ich aktywnością w sieci i nie tylko...
[Więcej >>>]

Sklep

Inspiracją do mojego dzisiejszego wpisu jest lipcowe orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie C-684/19. A jest ono o tyle ciekawie, iż sprawa dotyczyła sporu pomiędzy dwiema niemieckimi spółkami adwokackimi (!)

Myślę, że to jeden z wielu przykładów tego, jak daleko technologia odbiega od regulacji prawnych.

Wynik wyszukiwania w Google naruszeniem znaku towarowego?

Przedmiotem postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości była ocena czy powielenie przez inne strony internetowe reklamy zamieszczonej przez dany podmiot w wyszukiwarce Google narusza znak towarowy uprawnionego. 

Z takim właśnie pytaniem prejudycjalnym zwrócił się niemiecki sąd krajowy.

Wyższy Sąd Krajowy w Dusseldorfie powziął wątpliwość co do wykładni pojęcia „używania” znaku towarowego w konsekwencji sporu sądowego toczącego się pomiędzy spółkami adwokackimi.

Cała sytuacja sprowadzała się to okoliczności, w której niemiecka spółka adwokacka MBK Rechtsanwaelte – właściciel znaku towarowego „MBK Rechtsanwaelte” wystąpiła z żądaniem zaprzestania posługiwania się grupą liter „MBK” przez inną spółkę adwokacką – MK Advokaten.

Niezależnie od faktu, iż w sprawie wydano prawomocne orzeczenie zakazujące spółce MK Advokaten używania oznaczeń składających się z liter „MBK” dla informowania o swoich usługach – okazało się, że po wpisaniu w wyszukiwarkę Google frazy „MBK Rechtsanwaelte” następowało przekierowanie m.in. na stronę internetową wyświetlającą ogłoszenia MK Advokaten.

Co prawda sama spółka MK Advokaten zwróciła się do operatora wyszukiwarki Google o zdjęcie jej reklamy, to jednak w Internecie nic nie ginie. Samo ogłoszenie zostało już skopiowane przez wiele innych stron internetowych. Jednak co ma zasadnicze znaczenie dla tej sprawy – działo się to już niezależnie od wiedzy i woli samych zainteresowanych.

Nie zawsze użycie znaku towarowego w wynikach wyszukiwania będzie jego naruszeniem

I właśnie takie „użycie” znaku towarowego było dla sądu na tyle wątpliwe, że zwrócił się z następującym pytaniem do Trybunału Sprawiedliwości UE:

Czy osoba trzecia wymieniona we wpisie opublikowanym na stronie internetowej zawierającej oznaczenie identyczne ze znakiem towarowym używa tego znaku towarowego w rozumieniu art. 5 ust. 1 dyrektywy 2008/95, jeżeli nie zamieściła ona samodzielnie tego wpisu, lecz uczynił to operator strony internetowej, przejmując ten wpis z innego wpisu, który zamieściła owa osoba trzecia w sposób naruszający prawa do tego znaku?

Trybunał dokonał takiej oto wykładni pojęcia „używania znaku towarowego”:

Artykuł 5 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/95/WE z dnia 22 października 2008r. mającej na celu zbliżenie ustawodawstw państw członkowskich odnoszących się do znaków towarowych należy interpretować w ten sposób, że osoba prowadząca działalność w obrocie handlowym, która zleciła zamieszczenie na stronie internetowej ogłoszenia naruszającego prawa do znaku towarowego innej osoby, używa oznaczenia identycznego z tym znakiem, w sytuacji gdy operatorzy innych stron internetowych przejmują to ogłoszenie umieszczając je z własnej inicjatywy i we własnym imieniu w sieci na owych stronach internetowych.

Co to oznacza?

W ocenie Trybunału jedynie zamieszczenie własnej reklamy z wykorzystaniem cudzego znaku towarowego będzie stanowiło jego naruszenie.

Jeśli natomiast dane ogłoszenie czy reklama zostały powielone przez operatorów innych stron internetowych wyłącznie z ich inicjatywy – to wówczas nie można mówić o naruszeniu znaku towarowego. Trybunał wyjaśnił także, że nie będzie można uznać danej osoby za naruszającą prawo do znaku towarowego jeśli pomimo zamieszczenia reklamy, zwróciła się później o jej usunięcie z danego portalu. Nawet jeśli reklama została już powielona na innych stronach.

Jak rozumieć używanie znaku towarowego?

 

Art. 5 dyrektywy 2008/95 definiuje używanie znaku towarowego jako celowe aktywności i kontrolowanie (pośrednie lub bezpośrednie) korzystania z niego. Zdaniem Trybunału jeśli reklama w Google nie została zamieszczona przez daną osobę czy też w jej imieniu – to nawet jeśli przynosi jej korzyści – nie można uznać tej osoby za naruszyciela znaku towarowego.

 

 

 

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 601 248 643e-mail: natalia@wlochklis.pl

Dzień dobry!

Tym wpisem chciałam zwrócić Waszą uwagę na ochronę przedsiębiorców w sieci – dla równowagi 🙂 Bardzo dużo mówi się o ochronie konsumentów. Wzrasta też świadomość prawna osób fizycznych korzystających z platform internetowych.

Ale czy profesjonaliści również są świadomi swoich praw?

Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 20 czerwca 2019r. w sprawie propagowania sprawiedliwości i przejrzystości dla użytkowników biznesowych korzystających z usług pośrednictwa internetowego obowiązuje już od ponad dwóch tygodni. I choć od 12 lipca administratorzy platform internetowych są zobowiązani do jego stosowania, a tym samym do odpowiednich zmian w regulaminach – mam wrażenie, że tylko wąskie grono osób ma świadomość nowych przepisów w tym zakresie.

Cel rozporządzenia: ochrona przedsiębiorców w sieci

Przede wszystkim to ochrona praw przedsiębiorców – profesjonalistów (mikro, małych i średnich przedsiębiorstw) – korzystających z usług różnych platform internetowych za pomocą których oferują klientom swoje usługi czy towary.

Założeniem ustawodawcy unijnego jest stworzenie jasnych, czytelnych i przede wszystkim przewidywalnych warunków funkcjonowania wyszukiwarek i platform internetowych, takich jak: Amazon, Allegro ale też Facebook czy Instagram. 

Nowe regulacje mają zapobiegać przede wszystkim sytuacjom, w których administratorzy platform swobodnie zmieniali i narzucali przedsiębiorcom niejasne warunki korzystania ze swoich usług. Niejednokrotnie takie praktyki – jak zamykanie czy zawieszanie kont – w rezultacie skutecznie ograniczały możliwość prowadzenia działalności przez przedsiębiorców na danym portalu internetowym.

Nowe obowiązki dostawców usług internetowych – jak rozporządzenie chroni przedsiębiorców? 

To, co w szczególności powinno zainteresować użytkowników biznesowych platform internetowych, to przede wszystkim:

  • obowiązek dostawców usług do jasnego i precyzyjnego określania warunków korzystania ze swoich usług – zwłaszcza w kontekście zawieszenia czy usunięcia konta przedsiębiorcy. W takiej sytuacji administrator platformy jest zobowiązany do uzasadnienia swojej decyzji – a wcześniej, na co najmniej 30 dni przed jego usunięciem – musi wystosować do przedsiębiorcy ostrzeżenie;
  • powiadomienie o zmianach wprowadzanych do regulaminów i warunków świadczenia usług z co najmniej 15-dniowym wyprzedzeniem. Jeśli natomiast zmiany będą wymagały od przedsiębiorcy podjęcia działań by dostosować się do np. nowych wymogów technologicznych – dostawca usług internetowych zobligowany jest do odpowiedniego wydłużenia terminu wprowadzenia zamian;

Ważna uwaga: o zmianach przedsiębiorcy muszą być powiadomieni na trwałym nośniku – czyli w wersji papierowej, ale także zapisanej na nośnikach informatycznych – takich jak pendrive, płyta CD czy w wiadomości e-mail.

To znacząca zmiana w świetle obecnej praktyki wyświetlania zmian jedynie na stronach dostawców usług.

  • wyrównanie szans pomiędzy przedsiębiorcami oferującymi swoje usługi czy produkty na platformach internetowych, na których również ich administratorzy oferują własne usługi czy produkty – przez zobowiązanie ich do informowania o przewagach swoich produktów czy usług. Zasadniczo celem jest uniknięcie sytuacji, w której dostawcy usług posiadając informacje w zakresie sprzedaży i narządzi przedsiębiorców – wykorzystując je do lepszego promowania własnych usług czy produktów;
  • informowanie o dodatkowych kanałach dystrybucji oraz ewentualnych programach partnerskich, z których mogą korzystać również przedsiębiorcy;
  • co istotne – dostawcy usług są również zobowiązani do zamieszczania w regulaminach czy warunkach usług informacji w jakim zakresie te warunki wpływają na korzystanie z praw własności intelektualnej przysługujących przedsiębiorcy;

Faktyczna ochrona przedsiębiorców w sieci – pozasądowe rozstrzyganie sporów

 

Rozporządzenie wprowadza też nowe narzędzia, które mają umożliwić przedsiębiorcom składanie skarg i reklamacji. Do tej pory bowiem jedyną możliwością reakcji przedsiębiorcy na działania platform internetowych czy wyszukiwarek było dochodzenie roszczeń przed sądem.

Teraz natomiast ustawodawca unijny oddał w ręce przedsiębiorców instrument, jakim jest wewnętrzny system rozstrzygania skarg i reklamacji, jaki musi wprowadzić każdy administrator platform internetowych. Co więcej – dostawca usług jest zobowiązany do informowania o funkcjonowaniu systemu – ilości rozpatrywanych spraw, sposobie i terminie ich załatwienia.  Natomiast co najmniej raz w roku musi ten system również zweryfikować i w razie potrzeby usprawnić.

A co z sankcjami? 

Również w tym zakresie ustawodawca unijny wychodzi powoli na przeciw przedsiębiorców. Jeśli dostawcy usług będą stosowali postanowienia niezgodne z wytycznymi rozporządzenia – zostaną one uznane za nieobowiązujące.

Dodatkowo, by wzmocnić pozycję przedsiębiorcy w relacji do dostawcy usług – organizacje non-profit oraz stowarzyszenia zyskały uprawnienie do występowania w imieniu przedsiębiorców – w tym przed sądami.

Państwa Członkowskie mogą również nadać stosowne uprawnienia organom publicznym do rozpatrywania skarg przedsiębiorców na nieprzestrzeganie przepisów przez administratorów platform.

 

Komisja Europejska zobowiązała się do monitorowania stosowania rozporządzenia, a także do śledzenia relacji pomiędzy administratorami internetowymi a użytkownikami biznesowymi. Wciąż jeszcze wiele kwestii w tej tematyce nie zostało uregulowanych.

A jakie jest Twoje zdanie na ten temat? 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 601 248 643e-mail: natalia@wlochklis.pl

Dzień dobry!

Dziś pogoda nie rozpieszcza ale nic nie stoi na przeszkodzie by wybrać się na zakupy 🙂 Do internetu

To nie będzie wpis o pogodzie ale o e-sklepach.

Chcąc nie chcąc nasze życie w coraz większym wymiarze przenosi się do sieci. Zyskuje na tym m.in. branża e-commerce.  Przez coraz częstsze zakupy on-line wiele osób decyduje się na założenie własnego sklepu internetowego albo przeniesienie prowadzonej już działalności do świata wirtualnego.

A może już masz sklep internetowy i właśnie teraz jest Twój czas? 🙂

Ten wpis może Cię zainteresować!

Jest pierwszym z serii tekstów, w których nakreślę, co ma wspólnego sklep internetowy z prawem autorskim. Zwrócę Twoją uwagę na to jak zabezpieczyć swoją działalność i nie naruszyć cudzej własności intelektualnej ale przede wszystkim jak zadbać o swoje prawa i bezpiecznie rozwijać swój biznes.

Sklep internetowy krok po kroku:
Strona internetowa

Jeśli chcesz rozpocząć swoją przygodę w branży e-commerce albo już w niej działasz, to z pewnością wiesz, że kluczem jest posiadanie odpowiedniej strony internetowej. To na niej znajdzie się Twój sklep z produktami.  A skoro strona www jest naszą wirtualną wizytówką to z pewnością dużo uwagi poświęcisz jej warstwie wizualnej, funkcjonalnościom.

Z doświadczenia wiem, że opracowanie i dopracowanie funkcjonalnej strony internetowej to długi proces.

A co na stronie www?  Trzeba zdecydować o:

  • odpowiedniej kolorystyce – może stworzyć projekt graficzny? logo?,
  • doborze właściwych zdjęć,
  • grafikach,
  • układzie podstron, funkcjonalnościach

i pewnie jeszcze kilku innych elementach.

Jak to się ma do własności intelektualnej?

Wymienione przeze mnie elementy e-sklepu mogą być utworami, a skoro tak to mają do nich zastosowanie regulacje prawnoautorskie.

W takim razie jak to jest z własnością intelektualną?

Przeczytaj także: Naruszenie praw autorskich w internercie

Komu przysługują prawa autorskie? W jakim zakresie? Co można a czego już nie?

Temat jest obszerny dlatego w tym wpisie chcę jedynie zasygnalizować najważniejsze punkty. Stworzyć dla Ciebie drogowskaz postępowania.

W kontekście praw autorskich do strony internetowej duże znaczenie ma fakt czy korzystasz z gotowych szablonów umożliwiających pewną personalizację w obrębie wybranych elementów czy zlecasz stworzenie indywidualnej strony.

Gotowe szablony dla e-sklepu
– kilka uwag o licencji

Jeśli przy tworzeniu strony swojego e-sklepu korzystasz z gotowych szablonów – musisz mieć świadomość obowiązku przestrzegania warunków licencji na jakich są udostępniane.  O samych licencjach już kiedyś pisałam tutaj. Do tematu z pewnością jeszcze wrócę.

W tym miejscu chciałam jednak zwrócić Twoją uwagę na to, by bagatelizując treść licencji, nie narazić się na przykrą niespodziankę w postaci odpowiedzialności za naruszenie praw twórców szablonów.

Szablony często są udostępniane na warunkach licencji creative commons, choć nie zawsze. Ta licencja, w zależności od swojej modyfikacji – umożliwia ich wykorzystywanie zarówno komercyjne jak i niekomercyjne.  Warunkiem skorzystania z licencji może być na przykład konieczność zamieszczenia odpowiedniego linku w stopce strony.

Projekt e-sklepu na indywidualne zamówienie?
– na co zwrócić uwagę by sklep był nasz?

Niestety nierzadko mam do czynienia z sytuacjami, w których Klienci przy zlecaniu stworzenia stron www specjalistom nie przykładają tak dużej wagi do zawarcia odpowiedniej umowy, jak do wyboru samej firmy.

Czasem w ogóle nie ma pisemnej umowy…

Kto wtedy ma prawa do strony?

Co z prawami autorskimi?

Jeśli nie przeniesienie autorskich praw majątkowych to co?

Odpowiedź jest jedna: w takich przypadkach doszło do udzielenia licencji

Gdy brak jest umowy musimy sięgnąć do regulacji ustawowej.

Artykuł 65 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych stanowi:

W braku wyraźnego postanowienia o przeniesieniu prawa, uważa się, że twórca udzielił licencji.

I dalej art. 66:

1. Umowa licencyjna uprawnia do korzystania z utworu w okresie pięciu lat na terytorium państwa, w którym licencjobiorca ma swoją siedzibę, chyba, że w umowie postanowiono inaczej.

2. Po upływie terminu, o którym mowa w ust. 1, prawo uzyskane na podstawie umowy licencyjnej wygasa.

 

Jeśli zatem w toku współpracy z osobą, firmą tworzącą dla nas stronę internetową e-sklepu, nie uregulujemy kwestii praw autorskich, to ze strony, jako z utworu, będzie można korzystać tylko na zasadzie licencji wyłącznej przez okres 5 lat. 

Co to oznacza?

  • z punktu widzenia prawa autorskiego to podmiot, który tworzył dla nas stronę będzie uprawniony do dysponowania prawami majątkowymi do powstałych utworów. Może je wykorzystać na innych stronach!
  • by dokonać opracowania strony – np. zmiany czy zmodyfikowania szaty graficznej, przetłumaczenia na inny język, dodania funkcjonalności  – niezbędna będzie zgoda podmiotu, który stronę tworzył.
  • ponadto, jeśli nie zadbamy o przedłużenie licencji – wygaśnie ona po 5 latach.

P.S.

W tym wpisie nie odnoszę się do sytuacji, w której strona e-sklepu może być utworem kilku osób. Współtwórczość to temat na odrębny wpis – mam nadzieję, że już wkrótce.

Co zawrzeć w umowie na stworzenie
strony www e-sklepu?

Idealna sytuacja to taka, w której decydując się na współprace w celu stworzenia e-sklepu, spisujemy umowę na stworzenie strony internetowej e-sklepu, a w niej regulujemy również kwestie związane z własnością intelektualną.

To, w jakim zakresie będziemy mogli korzystać ze strony www, rozporządzać nią, opracowywać – będzie zależało od regulacji umownej. Dlatego warto poświęcić jej nieco więcej czasu. Tutaj chcę Wam jedynie nakreślić swego rodzaju drogowskaz, co powinno się w niej znaleźć:

  • przede wszystkim określenie wprost, czy jest to umowa przenosząca autorskie prawa majątkowe czy licencyjna;
  • jeśli jest to umowa przenosząca autorskie prawa majątkowe – równie ważne jest określenie momentu ich przejścia na drugą stronę;
  • określenie pól eksploatacji na których prawa autorskie są przenoszone – czyli: w jakim zakresie możemy swobodnie decydować o utworze;
  • postanowienia dotyczące wykonywania praw zależnych – czy twórca przeniósł na nas uprawnienia również w tym zakresie;
  • jeśli przy tworzeniu strony brało udział więcej osób – trzeba również zadbać o przeniesienie ich praw.

Mam nadzieję, że tym wpisem przybliżyłam Ci temat własności intelektualnej w branży e-commerce.

Już teraz zapraszam Cię do śledzenia kolejnych wpisów dotyczących e-sklepów, w których poruszę temat domen internetowych, grafik czy zdjęć produktów – ale przede wszystkim regulaminu sklepu internetowego. 

Do zobaczenia!

***

Przeczytaj także: Przepis na ciastka a prawo autorskie

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 601 248 643e-mail: natalia@wlochklis.pl

Dzień dobry i – mam nadzieję dla wielu – witaj ponownie!

Jeśli mnie pamiętasz – bardzo się cieszę! Jeśli nie – zapraszam i miło mi będzie Cię poznać! – mam dobrą informację:
WRACAM 🙂 z nową energią, nowymi pomysłami i duużą dawką wiedzy.

Ten post będzie trochę refleksyjny – ale przede wszystkim – motywacyjny!

Przez jakiś czas zawiesiłam wpisy i aktywność blogową. Taka przerwa chyba czasem jest potrzebna, bo mogłam sobie uświadomić, że… bardzo mi tego brakowało. Ale nic straconego, przecież zawsze można nadrobić -lepiej późno, niż wcale, prawda?

Co robiłam przez ten czas kiedy mnie nie było?

Hmmm…

Nie,nie rozpoczęłam hodowli alpak w Bieszczadach 🙂 Choć mam nadzieję, że kiedyś i to marzenie zrealizuję, bo… nie samą technologią i prawem człowiek życie.

Nie dotarłam również na koniec Internetu czy Netflixa 🙂

Uspokoję Cię – nadal śledzę nowinki technologiczne i nadal zdobywam i poszerzam doświadczenie będąc partnerem w biznesie i wspierając wielu rozwijających swoje marzenia i pasje, nie tylko w cyberprzestrzeni:)

Ale do rzeczy – technologia i innowacyjność nie śpi! I bardzo dobrze, zwłaszcza teraz, kiedy na niespotykaną dotąd skalę większa bądź mniejsza część naszego życia musiała przenieść się do sieci.

Działaj! Rozwijaj się! Osiągaj założone cele – nawet jeśli powoli to konsekwentnie.

Alpaki same się nie będą hodowały 🙂

Natalia

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 601 248 643e-mail: natalia@wlochklis.pl

Witaj

Przyznaję, dawno mnie tutaj nie było, ale wcale o Tobie nie zapomniałam… W ostatnim czasie pokonałam kolejny etap w życiu zawodowym, co wymagało ode mnie mocnego zaangażowania i przede wszystkim czasu.

Przy okazji rozpoczętych niedawno wakacji, chciałam Ci przytoczyć ostatni wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Jest on o tyle ważny, że dotyczy wysokości sankcji za naruszenie praw autorskich, o których pisałam tutaj.

Trybunał Konstytucyjny w wyroku, który zapadł 23 czerwca 2015r. (sygn. akt SK 32/14), uznał, że art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych jest niekonstytucyjny „w zakresie w jakim uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa naprawienia wyrządzonej szkody poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej – w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu”.

Zdaniem Trybunału obowiązująca regulacja jest zbyt surowa, ponieważ w obecnych realiach prawnych twórców nie można postrzegać jako słabszą stronę. Czy słusznie? Jaka zatem pozostanie wysokość sankcji?

Z pewnością wyrok odbije się szerokim echem. Jakie jest Twoje zdanie?

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 601 248 643e-mail: natalia@wlochklis.pl